W końcu zaprosił mnie do siebie. Spotykamy się od trzech miesięcy, ale nasze randki to tylko kino, restauracja, spacer po parku. Chciałam koniecznie zobaczyć jak mieszka, poznać jego znajomych i na stałe wkroczyć w jego życie.
Punktualnie o dwudziestej w czwartek zapukałam do jego drzwi. Nie wiedziałam, że mieszka w takiej ładnej okolicy. Chętnie sama bym tu zamieszkała. Otworzył z tym swoim nonszalanckim uśmiechem i zaprosił do środka. Śmieszyło mnie jak zawsze na początku spotkań był taki oficjalny i poważny. Tym razem było tak samo. Deska barlinecka pokrywała finishparkiet, a panele drewniane świetnie komponowały się ze stolikiem i fotelami pod oknem. Od razu widać, że spotykam się z architektem wnętrz. Tylko profesjonalista wie jak deska barlinecka dodaje uroku każdemu mieszkaniu. Ciekawe czy zawsze ma tak czysto w mieszkaniu, czy specjalnie na moją wizytę tak posprzątał. Może jest bałaganiarzem i dlatego nie chciał mnie wcześniej zaprosić? A może pedantem i nie lubi gdy ktoś psuje mu porządek rozrzucając bieliznę na finishparkiet i panele drewniane? Nadal był oficjalny. Z miną pokerzysty zaproponował mi miejsce na sofie i zapytał czego się napiję. Kątem oka zobaczyłam, że ma przygotowane kieliszki do wina. Nie chciałam psuć mu planów, więc poprosiłam o lampkę czerwonego wytrawnego. Z wprawą lepszą niż niejeden barman otworzył butelkę i podał mi kieliszek. Zapytałam czy mogę skorzystać z łazienki. Pokazał mi drogę. Oczywiście nie chciałam poprawiać makijażu czy załatwić się. Po prostu moja niepohamowana ciekawość nie wytrzymała. Patrzyłam jak ma ustawione równo szczoteczkę do zębów, maszynkę do golenia oraz równo złożone białe ręczniki na półce. Zastanawiałam się w duchu jak moje perfumy i szlafrok pasowałyby, gdyby deska barlinecka, finishparkiet i panele drewniane stały się również moim lokum. Ciekawe kiedy moja szczoteczka zasiądzie wygodnie w kubeczku koło jego szczoteczki i pasty do zębów. Z rozmyślań wyrwało mnie jego wołanie z salonu. Pospiesznie wróciłam na sofę.
Zagadnienia: budownictwo, dom, drzwi